Dlaczego Zmiana Złych Nawyków Na Dobre Sprawia Tyle Trudności? – Eksperci Odpowiadają.

Dlaczego Zmiana Złych Nawyków Na Dobre Sprawia Tyle Trudności? – Eksperci Odpowiadają.

Dlaczego ta zmiana nawyków jest taka trudna?

Pewnie nie raz zadawałeś sobie to pytanie.

Sam zastanawiałem się dość długo. Sporo czasu mi zeszło, zanim zrozumiałem, że złe nawyki niszczą moje życie. Jednak uświadomiłem sobie, dlaczego ta zmiana jest taka ważna.

Zanim spytam cię, dlaczego zmiana nawyków sprawia tyle trudności, zobacz, co mówią o tym eksperci budowania nawyków, motywacji i inspiracji.

Ekspert od rozwijania nawyków, autor książki i gry planszowej Kraina Nawyków

Nie jest łatwo wykorzenić złe nawyki ze swojego życia. Im dłużej z nami są, im głębiej w nas wrosły, tym większą pracę trzeba włożyć, by zniknęły. Z mojej perspektywy są 2 główne powody, dla którym to się ludziom nie udaje. 


Pierwszy to brak świadomości czym są nawyki i w jaki sposób działają. Większość osób próbuje pozbyć się złego nawyku, wytłumić go, złamać, zniszczyć. Tymczasem dużo lepsze rezultaty możemy uzyskać zamieniając stary, niekorzystny nawyk – na nowy, korzystny lub przynajmniej neutralny. Aby to zrobić, potrzebujemy zdiagnozować wszystkie sytuacje, w których stary nawyk jest aktywowany (wyzwalacze tych sytuacji, czyli bodźce, które wymuszają na nas określone zachowanie). Następnie zaprojektować reakcję konkurencyjną, czyli nowy sposób reagowania na ten sam bodziec. Jeśli wcześniej na stres reagowaliśmy sięgnięciem po papierosa albo przeklinaniem, potrzebujemy wymyślić nowy sposób zachowania w tej sytuacji (np. ćwiczenia oddechowe, powtórzenie w myślach uspakajającej mantry) i konsekwentnie się go trzymać. Z czasem nasz umysł nauczy się, by wpływem wyzwalacza w postaci stresu zachowywać się w nowy sposób.


Drugi powód niepowodzenia w rozprawianiu się ze złymi nawykami jest znacznie bardziej prozaiczny.

Najczęściej nam się nie chce wykonać pracy, która jest do tego potrzebna. Nasza motywacja do zmiany oscyluje wokół wartości „fajnie by było to zrobić”, co można przetłumaczyć jako: „jeśli zmiana by się sama dokonała, to bym się z tego ucieszył(-ła), ale jeśli ja mam wykonać jakąś pracę, poświęcić czas i podjąć wysiłek, to spasuję”. Ludzie często deklarują, że chcą rzucić palenie, pić mniej alkoholu, oglądać mniej seriali itd. Tymczasem, świadomie lub nie, wiedzą że obecna sytuacja jest dla nich przyjemna i wybierają prostą i szybką nagrodę zamiast większego, ważniejszego, ale bardziej oddalonego celu związanego ze zmianą nawyków.

Autorka bloga Buszując w Codzienności

Zadane przez Ciebie pytanie jest cholernie ciężkie. Myślę, że najlepiej żeby zrozumieć je w pełni byłoby sięgnąć do książki specjalisty Jona’a Acuff’a – „Zrobione! Naucz się kończyć to , co zacząłeś”, gdzie na czynniki pierwsze rozpatrywany jest destruktywny perfekcjonizm, to moim zdaniem jest głównym problem każdej osoby zmagającej się z pragnieniem zmiany.

Gdy zaczynamy biegać, nie marzymy o przebiegnięciu 5 kilometrów. W głowie snujemy wizję na maraton, lub co bardziej szaleni na Iron Mana.

Nie ma niczego złego w ambicjach, jednak powinno się je sobie dawkować. Tak samo jest z nawykami. Największym problemem zmiany złego nawyku na dobry, jest pragnienie zmiany doskonałej. Z osoby nie ćwiczącej, na lidera w siłowni, nie wystarczy nam osiągnięcie realnego celu, jakim jest na początek,  ćwiczyć 2 razy w tygodniu 30 minut. Zaczynamy z grubej rury katując się przez pierwszy tydzien na fali entuzjazmu nową fascynacją przez kolejne 5 dni czasem tydzień. Później gdy raz nie trafimy na siłownie, przerywamy nasze ćwiczenia kompletnie. Dlaczego? bo nasz wynik nie jest już idealny. Złamaliśmy postanowienie. To jest nasz największy problem traktowanie siebie zero jedynkowo.

Pragnienie wprowadzenia nowego nawyku, czy też zastąpienie niewłaściwego dobrym to proces, w którym będą zdarzać się lepsze i gorsze dni. Ważne, by po tych słabszych wrócić do obranego celu. O tym często zapominamy zabierając sie za nowe plany. 
Przykładowo, gdy planowałam napisać moje przewodniki, przeanalizowałam swoje życie i wyszło czarno na białym, albo zacznę wstawać o 6 rano i przez 3 godziny pisać. Albo nici z tego. Przez pierwsze tygodnie wstawałam, wzorowo o 6:03 jak zadzwonił budzik, zrywając się na równe nogi. Po kilku tygodniach gdy zaliczyłam przestój w pracy nad przewodnikiem zdarzyło mi sie nie wstać kilkukrotnie. Wewnątrz głos już zaczął podpowiadać, że jestem do niczego, ze nic nie potrafię, że wcale nie pisze (nie biorąc pod uwagę wielu tygodni wstawania). To był kluczowy moment, zrozumieć, ze nie muszę robić tego codziennie, by utrzymywać proces w ciągłości. Wybaczać sobie takie leniwe poranki i wracać do rytmu bez katowania się. Gdybym tego problemu nie przeskoczyła, nie udałoby mi się skonczyć tego co zaplanowałam. 


Pragnąć, ująć w punkty to, co napisałam powyżej mamy tu kilka zasadniczych problemów. Myślimy o celu zbyt perfekcjonistyczne, przeceniamy swoje możliwości, zrażamy się pierwszym niepowodzeniem. Jesteśmy dla siebie zbyt surowi i podchodzimy do przemiany zero jedynkowo, zapominając, że to ciągły proces. 

Codzienne porady na @motywatorfinansowy, Strona internetowa z ebookiem inwestycyjnym.

Zmiana nawyków wymaga oszukania samego siebie. Nawet przez moment nie możemy zapomnieć, o tym co jest celem, ponieważ bardzo łatwo jest nieświadomie wrócić do złego nawyku.

Jeśli chcemy zmienić coś, do czego jesteśmy przyzwyczajeni to musimy włożyć w to wiele pracy. Ta walka musi się odbywać na wielu polach. Może wymagać od nas bardzo dużych zmian. W tym zmiany punktu widzenia, perspektywy i patrzenia na podejmowane decyzje.

Może zaistnieć konieczność przestawienia planu dnia lub wykonywanych czynności, ponieważ one mogą łatwo prowadzić nas w kierunku tego złego przyzwyczajenia.

Podobnie może być z ludźmi, którzy nas otaczają. Zmiana niektórych nawyków sprawi nam masę problemów i może spowodować dodatkowe konflikty. Z drugiej strony jeśli będziemy skuteczni, to zyskamy dodatkową motywację oraz pewność siebie.

Motywacja Inspiracja Instagram, Facebook

Moja odpowiedz, nie będzie odkrywcza ani zapewne oryginalna. Zmiana starych nawyków jest ciężka, ponieważ nawyki są w strefie komfortu. Je znamy, lubimy. Jest nam wygodnie. Zmiana nawyku jest trudna, ponieważ wymaga od nas nowych czynności niekoniecznie przyjemnych, które często wychodzą poza naszą strefę komfortu.

Psychologia mówi, że potrzebujemy 21 czy 60 dni na wyrobienie nawyku. To jest możliwe tylko wtedy kiedy nowy, dobry nawyk jest zgodny z naszym JA i ma dosyć silną podstawę, aby stał się nasza rutyna.

Zobrazujmy to sobie. Chcemy mieć ładną sylwetkę, ale nie chce nam się ćwiczyć. Jeśli zaczniemy robić np. po 10 pompek a później 20,30 dziennie, pomału stanie się to nasza rutyna. Cały proces polega na tym, aby czynność stała się rutyna. Wtedy dziwnie zaczynamy się czuć kiedy nie zrobimy treningu, ciało i głowa podpowiada, ze coś jest nie tak, bo nie ćwiczymy. Wtedy mamy pewność, że jest to zgodne z nami, a czynność – trening, jest naturalny. Stał się rutyną do tego stopnia, że czujemy się źle kiedy go nie wykonamy. Wtedy nawyki buduje się bez większego wysiłku.

Tak widzą to eksperci. Napisz, jakie twoim zdaniem trudności idą za zmianą złych nawyków na dobre.

Zostaw swoją odpowiedź poniżej lub napisz do mnie na Intagramie: @karoldoering lub na e-mail: karol@mlodystart.pl

Najciekawsze odpowiedzi umieszczę w drugiej części artykułu.